Śmigus- Dyngus we Wilamowicach Zwyczaj Śmigusa – Dyngusa. Zwyczaj Śmigusa Dyngusa ma swoją wielowiekową tradycję. Jest on związany z czasem kończącym obchody Świąt Wielkanocnych w Kościele Katolickim i przypada na dzień po zmartwychwstaniu Chrystusa, czyli Poniedziałek Wielkanocny. Sama nazwa – Śmigusa- Dyngusa- ma swoją historię, a poszczególne jej człony kształtowały się na przestrzeni wieków. „-Dyngować- najprawdopodobniej znaczyło kiedyś tyle, co – otrzymywać wykup-. W materiałach synodu diecezji poznańskiej z XV wieku czytamy: Zabraniajcie, aby w drugie i trzecie święto wielkanocne mężczyźni kobiet a kobiety mężczyzn nie ważyli się napastować o jaja i inne podarki, co pospolicie nazywa się dyngować, ani do wody ciągnąć. Wynika z tego, że do przymusowej kąpieli można wykupić się było darem, a tym najczęściej były jaja. Przetrwało to w piosenkach i przyśpiewkach: Przyszedłem tu po dyngusie, Leży placek na obrusie, Tata kraje, mama daje, Proszę o malowane jaje. Albo Dyngus, dyngus Po dwa jaja, Nie chcę chleba Tylko jaja. -Śmigus- natomiast dotyczył zwyczaju uderzania gałązką, palmą czy łodyżką i oblewania wodą. Lecz damom po śmigurście różą kawaler przysłużyć się może, natomiast po wsiach praktykuje się smaganie dziewcząt po nogach jałowcowymi gałązkami, ciernistymi łodygami czy witkami wierzby albo brzozy, tak długo aż złożony zostanie okup. Połączenie więc tych dwu nazw wskazuje na rzeczywiste złączenie dwu obyczajów- polewania wodą, chłostania gałązkami i składania wykupu, by uwolnić się zarówno od chłoszczących, jak i polewających.”[1] Często do –dyngowania- (kwestowania) używano ruchomego kogutka, który ruszał skrzydłami, a towarzysząca mu męska młodzież wyśpiewywała swawolne piosenki dyngusowe. W wytwornym towarzystwie w XVIII wieku powstał obyczaj obdarowywania się kosztownymi prezentami dyngusowymi w kształcie jajek. Były to najczęściej złote zegarki, sadzone drogimi kamieniami albo breloki czy klejnoty. XIX wiek natomiast wymyślił ogromne czekoladowe jaja, bomboniery. Jaja te otrzymywały zwykle panie od swych adoratorów. Często Śmigus Dyngus trwał trzy dni. Na wsi nazywano ten zwyczaj także - dniem świętego lejka, oblewanką- lub –polewanką-. Woda ta miała dziewczynie zapewnić powodzenie i szybkie zamążpójście, a nawet przysporzyć jej urody. [2] Śmigus Dyngus we Wilamowicach. Miasteczko Wilamowice jest miejscowością pomiędzy Kętami, Oświęcimiem a Bielskiem- Biała. Liczy ono około dwa tysiące siedemset mieszkańców, jednak to nie położenie ani jego liczebność świadczy o swoistości jaką się charakteryzuje. Wilamowice mają swoją bogatą historię, sięgającą korzeniami początków państwa polskiego. Wielką rolę w jego historii odbył najazd Tatarów w 1241 roku, z czym związana jest migracja osadników niemieckich na te treny. Zwykło się także przypisywać Wilamowicom pochodzenie od osadników holenderskich, czego dowodem miałby być język –wilamowicki- lub też – flamandzki-, jako kompensacja naleciałości językowych holenderskich, niemieckich i polskich. Dziś tradycja mówienia po –wilamowsku- zamiera wraz z odchodzącą warstwą starszego pokolenia mieszkańców Wilamowic. Tożsamość wilamowicka charakteryzuje się także swoim własnym, odrębnym strojem ludowym. Tradycja ta, jak i wiele innych, choć przetrwała w postaci folkloryzmów (zespoły pieśni i tańca „Cepelia” FIL Wilamowice, które odbywają tourne po świecie) przetrwa jeszcze z pewnością długo i długo nie ulegnie znacznym modyfikacjom. Zarówno jak strój ludowy, przetrwa na pewno zwyczaj obchodzenia Poniedziałku Wielkanocnego, jako części Świąt Wielkanocnych, szczególnie upodobanej i praktykowanej przez młodzież męską. Jest to czas szczególny w kalendarzu chłopców, kojarzący się z dobrą zabawą, swawolą i bezkarnością, która w pewnych stopniach jest aprobowana przez ogół mieszkańców Wilamowic. Śmigus- Dyngus we Wilamowicach dzieli się na obchody dwudniowe, tzn. Niedzielę Wielkanocną i Poniedziałek Wielkanocny. Oba dni posiadają swój specyficzny klimat i charakter. Niedziela. Tuż po mszy świętej w kościele parafialnym we Wilamowicach, część męska młodzieży, która myśli już o nastającym wieczorze i związanymi z nim atrakcjami, spotyka się najczęściej w domach swoich rówieśników, u swoich kolegów, gdzie rozpoczynają się przygotowania do Śmigusa. Co jest zatem potrzebne? Na pewno dobry humor i umiejętność zabawy, tego im nie brakuje. Ponadto strój i rekwizyty, potrzebne w noc poprzedzającą „lany poniedziałek”. Strój jest bardzo ważną częścią tradycji Dyngusa we Wilamowicach. Wyróżnia on zdecydowanie uczestników zabawy swą kolorystyką i sposobem przygotowania. Jest to ubiór składający się ze spodni, bluzy oraz maski zakrywającej twarz „śmierguśnika”. Stroje te szyte są przez matki uczestników, bądź też są dziedziczone od starszych braci, ojców czy też wujków. Spodnie i część górna przyozdobione są różnokolorowymi falbanami. Maska zrobiona jest z masy papierowej, jest wymalowana. Wśród rekwizytów znajdują się przede wszystkim instrumenty grające: akordeony, trąbki, bębny i wiele, wiele innych, którymi oznajmia się swoje najście. „Śmierguśnicy” podzieleni są na grupy według roczników (grupy wiekowe powstałe w szkołach podstawowych). Tak powstałe, odwiedzają swoich znajomych ze szkoły po ich domach. Tradycja uczestnictwa w obchodach Śmigusa- Dyngusa praktykowana jest u chłopców już od klasy 8 ( lub ostatnia gimnazjalna), praktycznie, aż do momentu ożenku. Dlatego też nieraz można spotkać wmieszane „starsze”, bo np. 24 letnie osoby w grupy młodszych. Wraz z zapadnięciem zmierzchu rozpoczyna się czas zabawy. Wyjście grupą i odwiedzanie starych znajomych, szczególnie urodziwych dziewczyn, jest zachętą do uczestnictwa w obrzędzie. Grając, orszak „śmierguśników” podąża wybranym szlakiem do kolejnych domów. Zwykło się obmyślać trasy obejmujące ich wiele, jednak doświadczeni mówią, że zawsze noc jest za krótka, aby móc wszystkich odwiedzić. Grupa, która dochodzi do celu swej wędrówki zostaje zaproszona do środka przez dziewczynę. Jednak cel wizyty jest przecież jasny. Dziewczyna zostaje wyprowadzona na zewnątrz i oblana. Później, gdy grupa znajduje się już w środku domu, a dziewczyna się już przebrała, następuje zazwyczaj ponowne, tym razem już w domu, oblanie. To drugie odbywa się najczęściej w łazience, przy użyciu pryszniców, bądź wanien. Rodzina panny zwyczajem częstuje chłopaków jedzeniem lub piciem (pełnoletnie grupy zostają częstowane wódką). W domu następują śpiewy. Tutejsi chłopcy potrafią dobrze śpiewać, związani są bowiem z grupami pieśni i tańca, lub też z orkiestrą dętą w Wilamowicach (stąd obecność instrumentów). Śpiewa się różne piosenki, m.in.: „Ja pod twoim oknem trzy godziny moknę Z góry pada na mnie deszcz buty przemoknięte i ubranie zmięte, A ty (imię...) nie chcesz mnie.” lub „Przez Wilamowice- szerokie ulice, Dziewczęta jak róże- baby jak kopice Dziewczęta jak róże- choć się nie malują Chłopaki tępczaki- choć ciężko pracują...” lub „Tam nad Wisłą w dolinie siedziała dziewczyna, była piękna jak różany kwiat. Maki i róże zbierała sobie Wiła wianki i wrzucała je do falującej wody Wiła wianki i wrzucała je do wody. A gdy ona te wianki nad Wisłą wiła Przyszedł do niej rycerzyk młody Miła ach miła, tak rzecze do niej Miła ach miła, tak rzecze do niej. I udała się z tym młodym rycerzykiem w świat daleki I udała się z tym rycerzykiem w świat. I nie uszło już więcej jak dziewięć miesięcy Siedzi ona nad Wisłą płacze Miłość ach miłość, zdradziłaś ty mnie I rzuciła się z rozpaczy do tej falującej wody I rzuciła się z rozpaczy do tej wody. Podróże trwają niemal całą noc, z przystankami po około jednej godziny w każdym z domów. Kończą się o świcie. Wtedy to chłopcy nocują w domu ostatniej odwiedzonej osoby, bądź też na salce katechetycznej, udostępnionej przez wilamowickiego ks. proboszcza M. Bogutę. Co ważne jest jeszcze w czasie niedzielnego odwiedzania? Na pewno fakt robienia różnorakich kawałów, które także stanowią atrakcję nocy obok śmigusowych rytuałów. Zatem możliwe jest, że woź znajdujący się w stodole, rano stać będzie na środku rynku, że złom, leżący nieopodal domu posłużyć może za doskonały sprzęt do robienia hałasu i może zostać przetransportowany w inne miejsce, że rower bez opon i hamulców, jak i również wrak samochodu stać się może środkiem lokomocji całej rzeszy młodych. Poniedziałek. Dzień „właściwego” Śmigusa- Dyngusa rozpoczyna się mszą, na którą chłopcy zaproszeni są przez księdza do zakrystii, oraz zobowiązani przezeń na kazaniu do nieczynienia szkód, kulturalnego zachowania się i podtrzymywania tradycji wielkanocnych. Na mszę chodzi się na godzinę 8.00, 9.00 lub 11.00. Niestety część „śmierguśników” nie bierze już udziału w dalszych obchodach tego święta, odsypiając zabawę dnia wczorajszego. Ci, którzy zostali są zmęczeni, niewyspani, ale gotowi na punkt kulminacyjny Poniedziałku. Po każdej mszy, szczególnie około godziny dwunastej, na której zwykle zbiera się największe grono ludzi, następuje oblężenie okolic kościoła i rynku, tak aby żadna z dziewczyn nie została „poszkodowana” tego dnia i uszła do domu suchą. Leje się z sikawek, nie używając wiader lub też innego „ciężkiego” sprzętu, chodzi przecież o zabawę i to dobrą, z rozwagą. Niektórzy żałują, że w Wilamowicach nie ma rzeki, bo wtedy to by było... Tradycja Śmigusa- Dyngusa w Wilamowicach jest przejawem żywego folkloru w jego najczystszej formie. Jest rozwijana i pielęgnowana. W końcu Wilamowice swoją odrębnością i historią się chwalą, czego przykładem mogą być organizowane już IV Wiosenne Spotkania Zaprzyjaźnionych Gmin i Grup Etnicznych z Chorwacji, Belgii, Słowacji czy też Czech. Te trzydniowe obchody stanowią obopólną prezentację swojej własnej, autonomicznej kultury, swoich specyficznych cech. Wilamowice je posiadają, czego obrazem jest opisany zwyczaj Śmigusa. -------------------------------------------------------------------------------- [1] Ciołek T. M., Olędzki J., Zadróżyńska A.: Wyrzeczysko o świętowaniu w Polsce; Białystok 1976, PWN [2] Krzywobłocka B.: Stare i nowe obyczaje; Warszawa 1986, PWN Autor: Marcin Głuszek Etnologia II Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie Cieszyn 2001
Witam wszystkich na stronie poświęconej Śmiergustowi w Wilamowicach. Mam nadzieję, że znajdzie ona swoich użytkowników i zwiedzających, a z czasem powiększy się o archiwum tekstowe. Proszę o kontakt osoby, które posiadają nagrania video (z tel.kom., aparatu cyfrowego, czy kamery) śmiergustów. Myślę, że w przyszłości można zamieścić jeszcze kilka filmów z tego dnia. Pozdrawiam serdecznie wszystkich zwiedzających. Pozdrowienia gorące dla Kacpra- dzięki za maskę dla Janusza i Mariusza- dzięki za teksty piosenek:) Panowie, do zobaczenia w przyszłe święta wielkanocne ;)